Powrót do szkoły dla wielu dzieci oznacza nie tylko radość ze spotkania z kolegami, ale również stres. Nie zawsze potrafią jednak powiedzieć wprost, co je niepokoi. Zamiast tego pojawiają się bóle brzucha, problemy ze snem, płacz, rozdrażnienie albo nagła niechęć do wyjścia z domu.
Dziecko może nie powiedzieć, co się dzieje
Nie warto od razu mówić: „Nie masz się czego bać”. Takie słowa mogą sprawić, że dziecko poczuje, iż jego emocje są bagatelizowane.
Lepiej spokojnie zapytać, co jest dla niego najtrudniejsze. Powodem może być nowa klasa, nauczyciel, relacje z rówieśnikami, sprawdziany albo sama zmiana wakacyjnego trybu życia na szkolną rutynę.
Spokojny poranek może wiele zmienić
Po wakacjach dobrze stopniowo wrócić do regularnych godzin snu. Pomaga również przygotowanie wieczorem ubrań, plecaka i drugiego śniadania. Dzięki temu rano jest mniej pośpiechu i nerwów.
Warto też pamiętać, że dziecko po kilku godzinach lekcji może potrzebować zwyczajnego odpoczynku. Nie każde popołudnie musi być wypełnione dodatkowymi zajęciami.
Nie pytaj tylko o oceny
Po powrocie ze szkoły zamiast pytać wyłącznie o sprawdziany i oceny, warto zainteresować się samopoczuciem dziecka.
Pomocne mogą być proste pytania: „Co było dziś najfajniejsze?”, „Czy coś cię zdenerwowało?” albo „Czy wydarzyło się coś, o czym chcesz porozmawiać?”.
Dziecko powinno wiedzieć, że może opowiedzieć rodzicowi również o tym, co trudne.
Kiedy trzeba zareagować?
Kilka stresujących dni na początku roku szkolnego nie musi być powodem do niepokoju. Warto jednak zwrócić uwagę, jeśli problemy utrzymują się dłużej.
Częste bóle brzucha lub głowy, problemy ze snem, silny płacz przed szkołą, wycofanie z kontaktów z rówieśnikami czy zdecydowana odmowa chodzenia do szkoły to sygnały, których nie należy lekceważyć.
W takiej sytuacji warto porozmawiać z wychowawcą lub pedagogiem, a jeśli trudności się utrzymują — skonsultować się ze specjalistą.
Najważniejsze, by dziecko wiedziało jedno: nie musi radzić sobie ze szkolnym stresem samo.
