Choć wydaje się to niemożliwe, ta historia naprawdę miała miejsce. Dziewczynka o imieniu Emmalee miała w swoim ciele mnóstwo larw kleszczy. Stanowią one zagrożenie dla zdrowia i życie tak jak dorosłe pasożyty.
Larwy kleszczy łatwo przeoczyć albo pomylić z wysypkę, brudem albo pieprzykami. Podobnie myślała mama Emmalee — Beka Setzer.
Dziewczynka bawiła się w ogrodzie. Po powrocie do domu jej ciało było pokryte czarnymi kropkami. Jej matka usiłowała je zmyć. Nie udało jej się to. Były to larwy kleszczy. Ulokowały się na brzuchu, nogach i rękach dziewczynki. Matka naliczyła ich aż 150!
Kobieta je usunęła, wykąpała córkę, dokładnie oglądając jej ciało. Podała jej preparat antyhistaminowy. Niestety to nie pomogło!
Rano dziewczynka źle się czuła. Matka zabrała ją do lekarza.
Wdrożył on leczenie. Dziewczynka musiała przyjmować antybiotyki. Okazało się, że część larw wyciągniętych z ciała Emmalee była faktycznie kleszczami.
Na szczęście dziewczynka szybko wydobrzała. Po tym zdarzeniu matka opublikowała w sieci zdjęcia ciała córki, aby ostrzec innych rodziców przed niebezpieczeństwem.
Zobacz też: Jeszcze BARDZIEJ NIEBEZPIECZNY niż kleszcz. Swoje ofiary ATAKUJE W NOCY
Źródło: popularne.pl
Źródło zdjęć: popularne.pl
Komentarze
Komentarze