Wielu wypoczywających nad morzem zastanawia się, czy oddawanie moczu bezpośrednio do wody jest zdrowe i czy nie szkodzi środowisku. Popularny naukowiec Adam Mirek rozwiewa te wątpliwości i tłumaczy, co naprawdę dzieje się, gdy ktoś sika do morza.
Prawo a zwyczaje na plaży
W Polsce nie ma zakazu dla dzieci i młodzieży poniżej 17 roku życia, które sikać mogą na plaży bez konsekwencji prawnych. Dorośli natomiast mogą zostać ukarani mandatem za nieobyczajne zachowanie, choć w praktyce nie jest to często egzekwowane. Wielu turystów wybiera wodę morską, bo to wygodne i szybkie rozwiązanie, zwłaszcza gdy toalety są daleko lub płatne.
Co jest w moczu i czy szkodzi w morzu?
Mocz to w większości woda oraz rozpuszczone w niej sole, podobne do tych, które już są w morzu. W Bałtyku stężenie soli jest podobne do tego w ludzkim moczu, dlatego niewielka ilość moczu w wodzie praktycznie nic nie zmienia.
Zawartość azotu w moczu, który jest naturalnym nawozem, może wręcz korzystnie wpływać na rozwój roślin i glonów w wodzie. W końcu w środowisku morskim naturalnie znajdują się różne formy wydalin zwierząt, np. wielorybów, które podobnie jak człowiek, również „sikają” do wody.
Co mówi naukowiec?
Adam Mirek podkreśla, że oddawanie moczu do morza nie jest szkodliwe ani dla środowiska, ani dla innych ludzi, o ile robimy to w rozsądny sposób — z dala od tłumów i chronionych miejsc, takich jak rafy koralowe czy małe zbiorniki wodne. To naturalna część obiegu składników odżywczych w ekosystemie morskim.
Kiedy jednak lepiej się powstrzymać?
Choć mocz nie szkodzi samej wodzie, warto zachować kulturę i higienę. Lepiej unikać sikania w miejscach, gdzie bawią się dzieci lub tam, gdzie jest tłoczno. Na obszarach chronionych i w kąpieliskach dobrze jest korzystać z dostępnych toalet.
Oddawanie moczu do morza nie jest szkodliwe ani dla ludzi, ani dla środowiska, a nawet może mieć pozytywny wpływ na wodne rośliny. Jednak ważne jest, by robić to dyskretnie i z szacunkiem dla innych plażowiczów oraz chronionych miejsc.
