Dziecko i Figura

Główna

W tej SZKOLE aż 90-100% UCZNIÓW to dzieci EMIGRANTÓW, a NAUCZYCIELE nie mogą PRACOWAĆ! Czy podobna sytuacja spotka…?

Stosowanie polityki otwartych drzwi, przynajmniej w teorii wydaje się być szczytnym celem. Co jednak, gdy liczby idą w miliony, a asymilacja nie jest już konieczna, bo cudzoziemcy tworzą swoje „getta” w konkretnych dzielnicach?

 

Taka sytuacja ma miejsce w Niemczech, gdzie tylko w 2015 r. przyjęto ok. 2 mln. emigrantów. Można rozmawiać o krajowych programach wparcia integracji miejscowych z przybyszami, jednak bardziej wymowne są konkretne przykłady.

O takiej właśnie sytuacji czytamy w welt.de, gdzie zrozpaczona nauczycielka Ingrid König opowiada o sytuacji w jej szkole – Szkole Podstawowej Bertholda Otto we Frankfurcie nad Menem:

 

„W naszych klasach mamy od 90 do 100 procent dzieci imigrantów, a nauczanie jest prawie niemożliwe. Znajomość niemieckiego wśród dzieci zwykle nie wystarcza do rozsądnej rozmowy.” – opowiada Ingrid.

 

Poza trudnościami językowymi problemem są też złe warunki społeczne, rodzice z zaburzeniami psychicznymi, alkoholicy, czy ludzie, którzy po prostu nie wstają rano. Przez to wielu uczniów potrzebuje pomocy „Arki”, stowarzyszenia, które oferuje śniadanie, gorący lunch, pomoc w odrabianiu prac domowych i darowizny ze sklepu odzieżowego w szkole. 

Problemów jest więcej. Jak mówi Ingrid König:

 

„U nas [dzielnica Griesheim we Frankfurcie] zawsze były osoby ze środowisk migracyjnych, najpierw uchodźcy z Turcji i Jugosławii, a następnie przesiedleńcy z Polski, Rumunii i Rosji. Teraz emigranci przybywają z Syrii i Afganistanu. Każde pokolenie imigrantów miało swoje trudności, ale mogliśmy sobie z tym poradzić. Jednak moi koledzy i ja obserwujemy, jak uczenie się i chęć do pracy stale spadają a zadania, które robiłam z uczniami II klasy 20 lat temu, dzisiaj są za trudne dla uczniów IV klas.”

 

Przykład Niemiec pokazuje, że  nawet”pomoc” powinna mieć pewne granice. Niewielka ilość emigrantów ma szansę przystosować się do warunków danego kraju – poznać język i kulturę. Gdy jednak proporcje będą zachwiane, to tworzą się samoistne getta, a o asymilacji nie ma mowy.

Czy scenariusz podobny, jak Niemcy czeka także Polskę? Oby nie.

 

(aw), źródło: welt.de,  fot. berthold-otto-schule.de




  
Wyżej